Rozdział 5
*German*
Nic nie rozumiem. Koleżanka Violetty zadzwoniła, ale nie powiedziała co się jej stało. Zaniepokoiłem się. Dojechałem do szpitala. Od razu zobaczyłem Francesce. - CO SIĘ STAŁO VIOLETTCIE?! - krzyknąłem. - Proszę. Niech pan się nie denerwuje. Ona... - Francesca przerwała. Nagle wyszedł Leon i doktor. - Dzień dobry. Pan jest tatą Violetty Castillo? - zapytał się lekarz. - Tak jestem tatą Violetty. CO SIĘ JEJ STAŁO?! - Znów spytałem krzycząc. - Proszę przejść do mojego gabinetu... Wtedy o niej porozmawiamy. - Dobrze. - poszedłem z lekarzem do gabinetu.
*Leon*
Violetta zemdlała. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że ktoś musiał ją uderzyć. Martwię się. Lekarz powiedział, że jej stan nie jest ciężki, ale jest w śpiączce. Boję się, że się nie przebudzi. - Głowa do góry, Leon! - Pocieszały mnie Ludmiła i Francesca. - W końcu się przebudzi, zobaczysz. - powiedzieli Maxi i Broadway. Jednak ja ciągle się smuciłem. Nie mogłem pogodzić się z tym, że mogę ja na zawsze stracić. Lekarz wraz z tatą Violi wyszli z gabinetu. - Mogę do niej iść? - Zapytałem lekarza. - Dobrze. - Odpowiedział. Podeszłem do Violi, a Fran poszła do Camilii.
*Francesca*
Poszłam do Camilii. Dzisiaj ją wpisują. - Cami wiesz już o Violi? :( - Zapytałam ją ze smutkiem w oczach. - Tak wiem... - Powiedziała. - Dobrze, już możesz wracać do domu, Camilo. - Powiedział lekarz, który przyszedł.
No trochę dłuższy. Mam nadzieję, że wam się podoba. P.S. wstawiłam filmik na YT: klik
~Jula
*Francesca*
Poszłam do Camilii. Dzisiaj ją wpisują. - Cami wiesz już o Violi? :( - Zapytałam ją ze smutkiem w oczach. - Tak wiem... - Powiedziała. - Dobrze, już możesz wracać do domu, Camilo. - Powiedział lekarz, który przyszedł.
No trochę dłuższy. Mam nadzieję, że wam się podoba. P.S. wstawiłam filmik na YT: klik
~Jula
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz