music

środa, 31 grudnia 2014

rozdział 5 - Co się stało Violi?

                                         Rozdział 5

                                                                *German*
Nic nie rozumiem. Koleżanka Violetty zadzwoniła, ale nie powiedziała co się jej stało. Zaniepokoiłem się. Dojechałem do szpitala. Od razu zobaczyłem Francesce. - CO SIĘ STAŁO VIOLETTCIE?! - krzyknąłem. - Proszę. Niech pan się nie denerwuje. Ona... - Francesca przerwała. Nagle wyszedł Leon i doktor. - Dzień dobry. Pan jest tatą Violetty Castillo? - zapytał się lekarz. - Tak jestem tatą Violetty. CO SIĘ JEJ STAŁO?! - Znów spytałem krzycząc. - Proszę przejść do mojego gabinetu... Wtedy o niej porozmawiamy. - Dobrze. - poszedłem z lekarzem do gabinetu.

                                                                      *Leon*
Violetta zemdlała. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że ktoś musiał ją uderzyć. Martwię się. Lekarz powiedział, że jej stan nie jest ciężki, ale jest w śpiączce. Boję się, że się nie przebudzi. - Głowa do góry, Leon! - Pocieszały mnie Ludmiła i Francesca. - W końcu się przebudzi, zobaczysz. - powiedzieli Maxi i Broadway. Jednak ja ciągle się smuciłem. Nie mogłem pogodzić się z tym, że mogę ja na zawsze stracić. Lekarz wraz z tatą Violi wyszli z gabinetu. - Mogę do niej iść? - Zapytałem lekarza. - Dobrze. - Odpowiedział. Podeszłem do Violi, a Fran poszła do Camilii.
                     
                                                               *Francesca*
Poszłam do Camilii. Dzisiaj ją wpisują. - Cami wiesz już o Violi? :( - Zapytałam ją ze smutkiem w oczach. - Tak wiem... - Powiedziała. - Dobrze, już możesz wracać do domu, Camilo. - Powiedział lekarz, który przyszedł.

No trochę dłuższy. Mam nadzieję, że wam się podoba. P.S. wstawiłam filmik na YT: klik

~Jula





piątek, 26 grudnia 2014

Wesołego Nowego Roku!

Wesołego Nowego Roku!


Niech ten czas będzie magiczny!

Dla wszystkich a szczególnie dla Was!

Niech nie będzie też udręką!

W Iranie bieda... Pomóżmy im!

I biednym dzieciom pomóżmy!


czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 4

                                          Rozdział 4

                                                                      *Leon*
-Violetta!-krzyknąłem. - Wezwijcie karetkę! Szybko! - krzyknęła Ludmiła. Francesca wezwała karetkę. Zabrali Violę do szpitala. - Mogę jechać z wami? - zapytałem szybko. - Dobrze.- Tylko ja pojechałem z Violą. Ludmi, Fran, Maxi i Broadway pojechali za nami. 

                                                                 *Francesca*
Pojechaliśmy za karetką. Dojechaliśmy do szpitala, a Ludmiła zadzwoniła po tatę Violi.
             
                                                                  *Ludmiła*
                                                        Rozmowa z tatą Violetty
-Halo?
-Halo, kto mówi?
-Ludmiła, przyjaciółka Violetty. Coś poważnego stało się Violi.
-Dobrze, ale co?!
-Dowie się pan w szpitalu.
Rozłączyłam się. Nie chciałam żeby tata Violetty się zdenerwował. Wiem jaki on jest.


No króciutki... Ale dzisiaj albo jutro będzie 5 rozdział! Czekajcie ;) Jeszcze raz zapraszam na bloga mojej przyjaciółki klik.
Pozdrawiam
Julia
        

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Przepraszam ale...

Przepraszam was za to, że nie pisałam, ale nie mam czasu... Szkoła, chłopcy... To wszystko mnie przerasta! Teraz jeszcze Wigilia... Cieszę się ale... 7 stycznia wracam do chłopaków i wiecznej męczarni. To się zmieni! 2015 to będzie wspaniały rok! Postaram się pisać rozdziały i posty co 2 dni. No i święta! Życzę wam wszystkiego najlepszego! Niech 2015 będzie magicznym rokiem! Życzenie mi tego...




pozdrawiam                                    
Julia